Marzycielka...

14.01.2018 22:39:30

Czuję się tak samotnie ze zatracam się w marzeniach. Wystarczy chwilą, osoba, z którą fajnie się rozmawia z którą się rozumiem. A zaczynam marzyć.. niby to nic złego ale po co? Po co robić sobie nadzieję by znowu się rozczarować. Nie znam go piszemy zaledwie kilka dni ale wydaje się być idealny. Łobuz, niegrzeczny chłopak, który lubi się droczyc ale również potrafi być romantyczny. Bynajmniej z tego co mówi.. mieszka ponad 7000km ode mnie a ja? Już snuje plany bycia razem. Co prawda planuje powrót na stałe do Polski i nie ma określonego miejsca więc jest szans ze zamieszka bliżej. Ale póki co on żyje tam a ja tu. Ma bardziej ciekawe życie niż ja, przyjaciół, z którymi spędza czas i się bawi. Nie tak jak ja siedząc w domu i marzyć o księciu. Koleżanki mają rodziny, mężów czy wyjechały stąd i nie mają czasu dla mnie. Chociaż co prawda niewielu ich jest. Nigdy nie byłam wylewan więc pewnie dlatego grono to jest malutkie co jeszcze bardziej sprawia że większość czasu jestem sama. Większość... Raczej ciągle jestem sama. Ta samotność mnie dobija. A on sprawił ze zaczęłam myśleć pozytywnie nawet już marzyć o naszej przyszłości, bezgranicznej miłości nawet ślub się pojawił. Wiem to głupie muszę stanąć na nogi i przestać marzyć. Tyle czas jestem sama i niby dlaczego nagle miało by się to zmienić. A nawet jeśli by miało się zmienić to nie w tak wyidalizowana przyszłość....

Wredna Piekna <3

Aby zapewnić maksymalny komfort przeglądania ta witryna używa plików cookies (tzw. "ciasteczek"). Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na tet temat kliknij poniższy link. Aby ta informacja nie pojawiała się już więcej kliknij przycisk Akceptuję.
tło