Sentymentalny spokój.

19.11.2017 22:15:32

Jakiś czas mnie nie było. Powtarza się to, co było gdy zaczynalam pamiętnik. Zwyczajnie nie wiele się działo nie miałam o czym pisać. Od kilku dni (2-3)mam lepszy humor, jakoś bardziej optymistycznie podchodzę do przyszłości, a perspektywa spędzenia jej bez M. wywołuje mniej przykrych emocji.

W moim życiu zagościł jakiś dziwny spokój, którego przez wiele miesięcy mi brakowało. Sytuacja jest dla mnie dosyć nietypowa, przyznaje. To kolejny dzień, w którym wobec uczuć do M. mam stosunek na zasadzie "będzie, co ma być". To nie tak, że jest dla mnie obojętny. Nikogo nowego również nie poznałam. W moich oczach nadal pojawiają się łzy powodowane tęsknotą, jak choćby dziś rano, gdy mama powiedziała mi, że widziała go w kościele. W sercu nadal mam piękne wspomnienia. Szczerze mówiąc jednak, gdyby dziś stanął w moich drzwiach i spytał co z nami, nie wiedzialabym co powiedzieć... Wiem, nie brzmi to najlepiej, bo przecież od dawna uważałam ten moment za jedno z największych marzeń, ale dziś, w tym momencie naprawdę nie potrafiłabym mu odpowiedzieć.

Mam świadomość, że jest dla mnie kims wyjątkowym, że na zawsze pozostanie w moim sercu jako ktoś kogo prawdziwie kochałam.. Z tymże dziś patrzę na to wszystko jak na piękne wspomnienie i naprawdę nie wiem, czy odnalazłabym w sobie odwagę, siłę, chęci żeby ewentualnie od nowa coś budować... Nastały dni, gdy nie wiem kompletnie nic. Myślę, że jego dalsze milczenie przez najbliższy miesiąc czy dwa, zakończy tą sprawę... Intuicja podpowiada mi, że jestem bliżej rozwiązania...nie wiem na jakiej zasadzie, nie wiem czy mogę liczyć na to, że znów będziemy razem...okoliczności wskazują, że tym rozwiązaniem będzie moja "obojętność" w stosunku do jego przyszłości. Dziś nawet nie jestem w stanie powiedzieć jak się z tym czuję, bo czuje się dziwnie... Czuję jakiś taki sentymentalny spokój...

Waleczna .

Komentarze:
1. Wredna Piekna <3 20:02:31 20.11.2017
Wiem co czujesz i mimo iż byłam w gorszej sytuacji a raczej jestem bo widuje go codziennie to wiem o czym mówisz... tego uczucia nie da się opisać z jednej strony jest ważny a z drugiej całkowicie obojętny. Mimo iż właśnie mijają dwa lata odkąd mnie zostawił nie potrafie określić uczuć do niego kocham i nienawidze go równie mocno....
Aby zapewnić maksymalny komfort przeglądania ta witryna używa plików cookies (tzw. "ciasteczek"). Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na tet temat kliknij poniższy link. Aby ta informacja nie pojawiała się już więcej kliknij przycisk Akceptuję.
tło