Bardzo spóźniony wpis pourodzinowy

27.03.2018 23:41:12

Tu znowu jaa : )

Tak, tytuł mówi sam za siebie. Ponad dwa miesiące po urodzinach napiszę w końcu o nich. Były naprawdę udane! Miło je wspominam z perspektywy czasu. Mimo, że spędziłam je bez mojej Miłości, cieszyłam się chwilą z moimi przyjaciółmi. Zacznę jednak od początku...

Rano moje dziewczyny zaśpiewały mi gromkie ,,sto lat", podarowując babeczkę, w którą było wbite dwadzieścia jeden świeczek. Taak! Super było. Życzenia, uściski, takie poranki mogę mieć codziennie! Po zrobieniu zakupów, zaczęły się przygotowania: pompowanie balonów, pieczenie tortu, szykowanie sałatek i innych przekąsek oraz chłodzenie alkoholu. Spędziłyśmy cały dzień razeeem. Od dłuższego czasu zazwyczaj mijałyśmy się. Zdecydowanie potrzebowałam takiego babskiego dnia. Co do moich kumpli z roku, to jeden niestety odmówił, ale drugi stanął na wysokości zadania i rozweselił nasze babskie grono. Od tamtego momentu zyskał miano PRZYJACIELA (niestety jednak nie na długo). Gdy dziewczyny poszły spać, siedzieliśmy we dwoje, dopijając i dojadając co zostało. Jednak przede wszystkim poświęciliśmy ten czas na rozmowę. Dowiedziałam się bardzo dużo rzeczy, ale również zostałam wysłuchana. Poznałam innego P. Nasza relacja do tamtej pory była dosyć dziwna, często się sprzeczaliśmy, potem szybko godziliśmy i tak ciągle. Dlatego w sumie tak bardzo dziwiło mnie jego przybycie na urodziny, ale jednocześnie niesamowicie cieszyło. Rozmawialiśmy chyba do 5 rano. Nawet nie wiem kiedy ten czas zleciał. Jednak po upływie tych dwóch miesięcy dotarło do mnie to, o czym zapomniałam. Mianowicie: zaufaniem bardzo łatwo kogoś obdarzyć, ale utrzymać je, a także relację łączące dwie osoby jest już o wiele trudniej. Jednak jest to ciężki temat dla mnie, może na innym wpis, ale dopiero jak to przemyślę. Wracając jeszcze do 20/01, oczywiście nie mogło obejść się bez mojej urodzinowej tradycji, która została wymyślona ,,na spontana" w moje 17 urodziny i praktykowana jest (z pominięciem 18 urodzin) co roku. Skoro mam urodziny w zimie, nie może odbyć się bez atrakcji na śniegu. I tak właśnie przed północą wyszliśmy pozjeżdżać na workach (czyt. poduszki włożone w reklamówki z biedronki). Było wspaniale, mogłam poczuć się znowu jak dziecko, tak beztrosko...

To byłoby na tyle dzisiaj. Czas szybko leci. Codziennie dociera do mnie, że relacje międzyludzkie to najtrudniejsza rzecz do utrzymania. Ciężko o nie dbać, ponieważ to nie zależy tylko od Ciebie.

szukająca

Aby zapewnić maksymalny komfort przeglądania ta witryna używa plików cookies (tzw. "ciasteczek"). Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na tet temat kliknij poniższy link. Aby ta informacja nie pojawiała się już więcej kliknij przycisk Akceptuję.
tło