Aniołki są wśród nas.

24.11.2017 18:22:24

Drogi pamiętniku,

Poznałam kogoś. Dobra nie poznalam. Nie do końca poznałam. I nie, nie zakochałam się. Teraz mogę to powiedzieć całkowicie serio. Serio już na początku tego roku widziałam co się ze mną dzieje, jak byłam zauroczona tym chłopakiem, myślalam że może sie w nim zakocham. I dobrze, że nic z tego nie było. I teraz pilnuje się co do tego jak patrzę na innych ludzi. W końcu nie mogę aż tak szybko ufać ludziom. Za szybko. Oni później ranią. Ale za wiele zranień nie przeżyłam, więc się jeszcze nie nauczyłam. Ale ten chłopak. Nie on mi się nie podoba. No dobra, może mi się podobać. Nie muszę mówić o miłości, czy zakochiwaniu. Wspominam tylko, ze jest spoko. Tak szczerze, po prostu chodzi na te spotkania. Gra tam na gitarze. Widuje go przez to co spotkanie. Ma kręcone włosy, niebieskie oczy i nawet imie jak jeden z archaniołów. Dlatego w myślach nazywam go aniołkiem. W końcu jego imię jest dość nietypowe, więc nie mogłabym nazywać go po imieniu. Staram się więc tak nie myśleć. Bo tak na prawdę go nie poznałam jeszcze, nie mogę wiedzieć jak ma na imię? To by było dziwne? Ale usłyszałam i wiem. Nie nie oszalałam. I nie zakochałam się. Nie chciałabym żeby ktoś sobie pomyślał, że jestem zbyt kochliwa, że jakiś chłopak się pojawia i już, przepadłam, a minął miesiac. To wcale nie jest tak. Chociaż co za różnica co myślą sobie inni, nie muszą tego czytać. Tylko patrzę na tego chłopaka... słucham, widze jak się zachowuję. Mamy wspólne zainteresowania. On jest częścią tych spotkań, na które nie chodze dla niego, ale cieszę się, że tam jest... . To na prawdę dobry chłopak. Fatycznie. Ładny też. Na prawdę przystojny. Ale w zupełnie inny sposób niż... tamten. Tamten był typem bad boya i nawet NIE WIEM, dlaczego on mi się podobał. Błysnął w moją stronę swoimi oczami, a później zachowywał się jak zachowywał i prawie przepadłam. A wszystko okazało się zupełnym kłamstwem, zdradą i oszustwem. I dobrze, że się zmył, bo gdybym go teraz zobaczyła na ulicy to chyba bym go rozszarpała.... AHH co ja mówię. Wcale nie. Po prostu bym go minęła i na niego nie spojrzała. A może bym się uśmiechnęła? W końcu... przabaczyłam mu. Nie chcę go spotykać,ale nie jestem na niego zła. Aniołka nie poznałam. I nie będę robiła wszystkiego żeby go poznać...! Kiedy spotykam go na spotkaniach jest zazwyczaj cichy, ale jak juz coś powie to jest to na prawdę mądre. I tak uroczo się uśmiecha do tych dzieci, które tam przychodzą i go zaczepiają. Świetnie gra na gitarze i zupełnie się w to wczuwa, po prostu to widać. Przez niego aż zaczełam się zastanawiać, dlaczego skończyłam grać, a moja gitara leży zakurzona na szafie... . Jest totalnym przeciwieństwem... samuraja. Jest nieśmiały. I tak serio, nie sądzę żebym go poznała. Ale tak sb dziś DZIĘKI NIEMU pomyślalam..., że nie można tracić wiary w ludzi. Może ktoś oszukał. Może ktoś się tylko bawił czyimś kosztem. Może ktoś się wydawał tym kogo szukaliśmy, bo inaczej się przy nim czuliśmy, ale to ,,inaczej" wcale nie znaczy, że tak jak powinniśmy, skoro przez to robiliśmy rzeczy, których normalnie nie robimy, łamiemy granice, których byśmy nie złamali. Nie, nie zakochałam się w tym chłopaku. Nie jestem AŻ TAK KOCHLIWA. Nie potrafię tak. Ale po tamtej sytuacji, czuję tylko upokorzenie, że się na to nabierałam. I zaczęłam wierzyć, że jednak są ludzie, którzy są prawdziwi i że na pewno istnieje ktoś na świecie, podobny do mnie, odpowiedni dla mnie, komu będę mogła dać szczęście, a nie tylko się z nim bawić i zastanawiać co właściwie robię. Przeciwieństwa się przyciągają? Może i tak. Ale nie w moim wypadku, kiedy od początku widziałam te przeciwieństwa i się o nie obawiałam, to nie mogło sie udac. Nie muszę poznawać tego chłopaka. Ale dziekuję, że taki się pojawił i że pokazuje mi, choć się nie znamy, że warto wierzyć, bo na pewno spotka nas kiedyś szczęście. I miłość także. A ja zaufam Bogu, nie będę sama decydować, bo jestem pewna, że nas ludzi- bardzo czesto kierują tylko emocje. Fajni kiedy jakiś człowiek na mojej drodze sprawia, że zaczynam jeszcze mocniej ufać Bogu i uświadamia mi coś. To własnie są takie aniołki, które nas pilnują, kiedy sami się gubimy.

Fantastka :)

Komentarze:
1. Muolen ♥ 23:23:10 25.11.2017
Aż sama do siebie uśmiechnęłam się czytając o aniołku :). Może los postawił go na twojej drodze właśnie z tego powodu? Żebyś nie straciła wiary w ludzi. Też kiedyś widziałam kogoś podobnego. Również go nie poznałam, ale patrzenie na niego dawało mi siłę i mimo, że już go nie widuję, jego obraz, zachowanie będące z tyłu głowy dodaje mi czasami siły. Choć to brzmi pewnie bardzo dziwnie skoro go nie znam.
Aby zapewnić maksymalny komfort przeglądania ta witryna używa plików cookies (tzw. "ciasteczek"). Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na tet temat kliknij poniższy link. Aby ta informacja nie pojawiała się już więcej kliknij przycisk Akceptuję.
tło