bez skrzydeł jak ptak

30.11.2017 11:41:55

Drogi pamiętniku,

dziś pierwszy raz od dawna zapamiętałam swój sen. Leciałam. A raczej spadałam. Coś poprzedzało ten ciąg wydarzeń, ale pamiętam, że spadałam. Z baaardzo wysoka. Z jakiejś góry? A pode mną miasto. Dziwny krajobraz..., no ale cóż, wyobraźni nie przetłumaczysz. Najpierw się bałam. Później zaczęłam myśleć o ludziach w cierpieniach itd... nie wiem skąd mi się to brało. Później postanowiłam spojrzeć w dół. I widziałam tak piękny widok... trochę wody, trochę lądu, miasto... skojarzyło mi się trochę z Nowym Jorkiem, ale nigdy nie widziałam na żywo, wiec nie wiem. I tak patrzyłam w dół i czułam się szczęśliwa. Zdałam sobie sprawę, że jestem w okolicznościach w jakich jestem, ale spełniam swoje marzenie. Było pięknie... uwielbiam wysokość. Zawsze chciałam skoczyć na banjee lub na spadochronie... i wtedy sb przypomniałam, że może mam spadochron. Byłam już blisko i szarpałam za sznurek. Nie otworzył się. Upadłam. Leżałam. Ludzie się zbiegli, a ja patrzyłam na to z boku. Ludzie panikowali, dzwonili gdzieś..., a ja nagle otworzyłam oczy, pokreciłam głową, uśmiechnęłam się i wstałam. Ludzie patrzyli jakby nie wierzyli własnym oczom, a ja im powiedziałam, żeby wierzyli w cuda... .

Nie wierzę w znaczenie snów jeśli o to chodzi. To tylko wyobraźnia. Ale szczerze... pocieszyło mnie to trochę. I choć zawsze marzyłam przeżyć coś takiego na żywo ( lepiej jakby ten spadochron się otworzył) to rozumiem, jeśli rodzice mieli się o mnie bać, tak jak ja się boję o nich teraz... to jeszcze to przemyśle. Ale to było piękne!.

Fantastka :)

Aby zapewnić maksymalny komfort przeglądania ta witryna używa plików cookies (tzw. "ciasteczek"). Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na tet temat kliknij poniższy link. Aby ta informacja nie pojawiała się już więcej kliknij przycisk Akceptuję.
tło