pomoc na prezent

06.12.2017 20:18:34

Drogi pamiętniku,

Siedzenie w domu mnie przegnębiało, dlatego od dziś znów chodzę do szkoły. Zresztą przecież nic mi nie jest. Pomalowałam się dziś tak mocno jak nigdy, ale niestety moja śliwa pod okiem ma teraz tak ciemny kolor, że nic z tego. Postanowiłam się tym nieprzejmować, ale gdy tylko weszlam do autobusu, ludzie dziwnie na mnie patrzyli. Zanim doszłam do szkoły pomyślałam sobie, że chyba na prawdę jest źle. W szatni wszyscy witali mnie z radością (mam nadzieje, że nie udawaną), niektórzy bali się zapytać co mi się stało. Miałam już tego dosyć. Na prawdę, po co te gierki. Miałam wypadek. Ok. Nie musimy o tym gadać. Jak zapytają odpowiem, ale nic mi nie jest!

Czy muszą patrzeć na mnie jak na kosmitę?

Myślałam, że po kilku lekcjach przywykli, ale jak nagle wszedł ktoś z ogłoszeniem, że jestem proszona do pani pedagog... tego było za wiele. Człowiekowi w takich chwilach powinno się pomagać, a nie ciągle przypominać o tym co przeżywa!. Pani pedagog jest akurat bardzo miła, ale nie miałam ochoty z nią rozmawiać. Zaczęła mówić na jakieś zwykłe, małoważne tematy. Nie wiem co miałabym z tego wynieść dla siebie. Później kiedy widziała moje rozdrażnienie i znudzenie zapytała wprost

-czy mam jakieś problemy w rodzinie!?

Tak MAM. Ale chyba nie takie jak myślała. Jestem prawie pewna, że chodziło jej o jakieś pobicie czy coś

-nie musi się pani martwić, to nic z czym nie mogłabym sobie poradzić- odpowiedziałam

-Ale wiesz, my jesteśmy tutaj, żeby pomagać. Czasami w takim wieku nie można poradzić sobie samemu... ze wszystkim. Musisz o tym pamiętać. Zawsze możemy wkroczyć do akcji. Nie musisz się bać.

-Nie potrzebuję pomo...-zaczęłam, ale ona mi przerwała

-Młodzi ludzie teraz się wstydzą prosić o pomoc, albo się boją konsekwencji. Ale jeśli dzieje się coś złego... - na prawdę miałam tego dosyć.

-Dzieje się coś złego. Jeśli pani uważa, że moze we wszystkim mi pomóc to niech pani pomoże mojej mamie, która leży w szpitalu nieprzytomna, albo mojemu tacie, który ma połamane żebra i umiera ze strachu o żonę, bo to on kierował samochodem, albo niech pani wesprze mojego brata, który jest kłębkiem nerwów, bo już drugi tydzień nie widział rodziców. Ale mi pani nie musi pomagać- westchnęłam. Chyba nigdy nie byłam tak porywcza, szczególnie w szkolę. Jestem tą cichą myszką. No może już nie myszką. Ale jednak nadal cichą.

-Bardzo mi przykro- powiedziała pani- Jak będziesz chciała porozmawiać to zawsze możesz przyjść. Zrozum, po szkole chodzą różne plotki, a ja jestem od tego, zeby w razie co interweniować...- powiedziała, a ja już wyobraziłam sobie co ludzie mogą gadać i jak łatwo to się roznosi. Przeprosiłam i zapytałam czy mogę wracać na lekcje. Jestem przegnębiona po dzisiejszym dniu. A to mikołajki. Miał być taki wesoły dzień.

Fantastka :)

Aby zapewnić maksymalny komfort przeglądania ta witryna używa plików cookies (tzw. "ciasteczek"). Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na tet temat kliknij poniższy link. Aby ta informacja nie pojawiała się już więcej kliknij przycisk Akceptuję.
tło