Niemoc, lęk, strach

05.11.2017 10:27:36

Słowa są formą autoterapii, oczyszczenia duszy, wyzbycia się lęku i wewnętrznego paraliżu. Od kilku dni, może nawet tygodni nie jestem w stanie poradzić sobie z własnymi emocjami, czuję że życie ucieka mi między palcami, gubię się z każdym kolejnym krokiem.

Wierze, albo chcę mieć nadzieję, że kiedy wyrzucę wszystko z siebie będzie mi łatwiej, dam radę się podnieść, odzyskam uśmiech i sens. Piszę... bo nie umiem zrobić tego w inny sposób, nie umiem mówić głośno o tym co we mnie, nie umiem prosić o pomoc.

Jeszcze chwilę temu życie wydawało mi się wzglednie poprawne, toczyło się swoim rytmem, nie przynosiło większych wzlotów, ani też dużych upadków... i nagle, jak grom z jasnego nieba- przyszedł strach, a za nim wszechogarniający smutek i poczucie beznadziei. To taka chwila kiedy myślisz, że nic nie może się już zmienić, że najlepszym rozwiązaniem było by zasnąć, zasnąc i nigdy juz się nie obudzić.

Co właściwie się stało? Niby nic, przyszła noc, a za nią kolejny dzień, z nim przyszła myś o życiu, zrobiłam bilans osiągnięć i sięgnełam dna. Mam 32 lata, 12sto letnie dziecko, średnie wykształcenie, bez matury i pracę jedynie na pół etatu. Poczułam zwątpienie, poczułam, że jestem nikim, że nie mam perspektyw na zmianę i zupełnie nie mam pomysłu jak mogę wrócic do życia.

Agata Radomska

Aby zapewnić maksymalny komfort przeglądania ta witryna używa plików cookies (tzw. "ciasteczek"). Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na tet temat kliknij poniższy link. Aby ta informacja nie pojawiała się już więcej kliknij przycisk Akceptuję.
tło