Gremlin

01.01.2018 20:06:22

Miewasz czasem chwile, w których nie ufasz samemu sobie?

W ostatnim czasie czuję się bardzo dobrze. Moje samopoczucie jest bardzo dobre. Wręcz mam wrażenie, że dryfuje na dwóch zupełnie przeciwległych orbitach.

Przed swiętami miałam bardzo dziwną sytuację.

Byłam, w bardzo dobrym nastroju do momentu, aż nie odezwał się do mnie M, w którymbyłam zakochana. Miesiące pracy nad tym aby wymazać go z pamięci zniszczył jeden cudowny wieczór. Sądziłam, że skoro było tak miło to teraz już będzie tylko lepiej. Miałam nadzieję, że wykorzystamy tą szansę, że on jednak czuje podobnie jak ja. W następnym dniach jednak boleśnie się rozczarowałam.

Znów poczułam, że się zapadam. Zatapiam się, w otchłani czarnych myśli.

Coś mnie próbuje wciągnąć, pochłonąć.

Zadzwoniłam do kolegi - P, który jako jedyny dostrzegł moje złe samopoczucie.

Czułam, że mogę z nim o tym porozmawiać, ponieważ nic nie musze mu tłumaczyć.

Po piewrwszym moim zdaniu powiedział, że powinnam zgłosić się do poradni psychologcznej. Zwierzył mi się ze swojej depresji i przekonywał, że ja również mam depresję.

Rozpłakałam się i oznajmiłam, że jestem w terapii od 2,5 roku. Poczułam się bezslina... Wyrzuciłam z siebie wszystko. O tym jak się czuje - ogromnie samotna, bezwartościowa, o tym, że nie widzę sensu, w życiu.

P - z przerażaniem zapytał czy mam myśli samobujcze. Odpowiedziałam, że tak ale nie byłabym w stanie sobie nic zrobić.

Był przerażony...może to zabrzmi okrutnie ale czułam się z tym dobrze, że się o mnie martwił. Nie wiem jak to wytłumaczyć...

Powiedział, że sam nie może przyjechac ale zadzwoni na policję aby ktoś do mnie przyjechał. Stanowczo odpowiedzialam, że nie, że jest okay to tylko dołek. P na to, że nie zasnie w nocy, był rozstrzęśiowny.

Prosił, żebym sama po kogos zadzwoniła. Ktoś musi zostac ze mną na noc. Czułam się apsurdalnie bo w zyciu nie byłabym, w stanie nic sobie zrobić.

Na koniec obiecałam, że wszystko ze mna, w porządku, nic sobie z pewnością nie zrobię a na drugi dzień zapiszę się na wizytę do psychiatry.

Przez chwilę czułam absurd tej sytuacji.

Gdy się jednak rozłączyłam czarne myśli znowu zaczeły napływac do mojej głowy. Nie byłam już taka pewna, obietnicy, która mu złożyłam...

Jednego dnia tryskam energią, jestem chodzącym optymizmem a drugiego zapadam się. Jestem zupełnie kim innym. Czy mogłabym zrobić coś, żego mogłabym żałować?

Ps. Kolega tak się mną przejął, że się już do mnie więcej nie odezwał.

Odcienie Pustki

Aby zapewnić maksymalny komfort przeglądania ta witryna używa plików cookies (tzw. "ciasteczek"). Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na tet temat kliknij poniższy link. Aby ta informacja nie pojawiała się już więcej kliknij przycisk Akceptuję.
tło