Dlaczego go pokochałam?

22.11.2017 16:03:27

22 LISTOPAD 2017

Dzisiaj dowiedziałam się czegoś o moim chłopaku. Przynajmniej myślałam że to mój chłopak. A teraz.... Teraz to sama nei wiem co mam myślec o tym wszystkim. Zastanawiam się tylko dla czego ja go kocham? To jest pytanie które często sobie zadaje. Kocham go jak bym była głupia. Kocham, wiedząc że on mnie nie, że jemu zależy na jego byłej.

Nie raz mam wrażenie jak bym była dla niego jakąś blokadą tylko czemu mam takie wrażenie? A moze to nie jest moje wrażenie lecz moje przeżycie, może po prostu ja to widzę, czuje, słyszę.

Pewnie by sie cieszył kiedy by mnie nie było. Tylko dla czego on ze mną nie zerwie. Pogłębia moje uiczcie. Po co mu to?

Od tego dnia włąśnie (czyli od dzis). Zdałąm sobie sprawę że jak on ze mną zerwie, to już postaram sie nie mieć chłopaka. Nie chce po raz kolejny przechodzić przez to co się dzieje. Mam dość.

Nie wiem tylko jednego. Dlaczego ta "miłość" musi być taka bolesna. Nie mogła być jakoś chodź troszkę inna.

Zakochana jestem i co... Kocham go całym serce. On jest dla mnie jak tlen. Nie wyobrażam sobie żebym mogła żyć bez niego a niestety w głębi czuje się jak bym żeła sama. Co ja mu takiego zrobiłam? Że go mocno pokochałam to muszę przechodzic teraz przez piekło. NIE! Ja tak nie chce.

W głębi siebie jestem silna i nie zależna, więc jak on ma być wobec mnie taki, to i ja taka będę. Tylko że go to nie rusza a mnie to boli. Mam uczucie jak by ktoś mi serce próbował wyrwać. Wiem ... Może dla tego że to On jest moim sercem, a osoba która chce mi je wyrwać to, ta jego była....

Możliwe...

Teraz to bym najchętniej zapadła bym sie pod ziemie. Znikła. A może jednak to mi sie uda? Spróbuje.

Przecież bardziej już sobie zaszkodzic nie mogę.

Nie dawno czytałąm Romea i Julię. Teraz wiem, że skoro kocham i to mogę sie od razu zabić. Bo nie wyobrażam sobie życia bez tej drugiej osoby. :'( :'( :'(

Edytka Jakaś

Komentarze:
2. Nieodżałowana strata 22:47:58 27.11.2017
Może to Ty musisz postawić pierwszy krok, dać mu po przysłowiowej mordzie, żeby się obudził i zdecydował. Opowiem Ci moją historię, w której niestety poniekąd utożsamiam się z Twoim chłopakiem, może nie we wszystkich aspektach ale na pewno w większości. Wiele lat temu w moim życiu pojawił się pewien chłopak (K.) Miał wszystko o czym może marzyć większość dziewczyn. Był przystojny (nie tak zabójczo, ale przyciągał spojrzenia innych dziewczyn), wysportowany, z dobrze płatną pracą (nie żeby do końca życia nie musiała pracować po ślubie i siedzieć w SPA ale stać nas było na większość zachcianek), z ambicjami itp. Od zawsze wiedziałam, że K. coś do mnie czuje- ukradkowe spojrzenia, uśmieszki, aluzje. Ja traktowałam go jak kolegę, nawet za bardzo się nie przyjaźniliśmy. Pewnego dnia moja mama tak pół żartem, pół serio powiedziała, że może powinnam spróbować z nim być, poznać itp. Ja będąc samotną od dłuższego czasu pomyślałam, czemu nie, no i zaczęła się lawina nieszczęść... K. oczywiście był w siódmym niebie, kupował mi prezenty chodziliśmy do kina, a ja co raz bardziej go poznawałam i ciągle nie czułam tej iskry. Chciałam się z nim rozstać, ale tak się bałam zranić jego uczucia, zawieść moich rodziców, którzy go ubóstwiali, że ciągnęłam to przez kilka miesięcy. Po pewnym czasie zaczęłam unikać spotkań, wykręcałam się, po prostu dusiłam się w jego obecności. Opowiedziałam o tym wszystkim mojej przyjaciółce, która powiedziała mi jedno najważniejsze zdanie, którego nigdy nie zapomnę- "Nie myśl o swoich rodzicach, o Nim, pomyśl o sobie". Dodała też:" To nie Twoja matka czy ojciec będą się budzić codziennie obok niego tylko ty. Zastanów się czy chcesz żyć w kłamstwie całe życie. Będzie Ci ciężko, Jemu będzie ciężko, ale lepiej nie udawać, że coś jest gdy tego nie ma." I tak następnego dnia z nim się spotkałam, powiedziałam mu to wszystko. Muszę przyznać, że było mnóstwo łez i żalu ale to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. Może Twój chłopak nie chce Cię zranić, może próbował Cię pokochać, albo zapomnieć o byłej zastępując ją Tobą. Może to Ty powinnaś podejść do Niego i spytać wprost czy nadal ją kocha, jeśli tak to nie ma sensu dalej w tym tkwić. Pozwól mu odejść.
1. Fantastka :) 18:29:30 24.11.2017
Nie warto! Nie żyjesz dla jakiejś konkretnej osoby, tylko dla siebie. On na Ciebie nie zasługuje i jeszcze sprawia, że nie widzisz sensu w życiu. Bądź silna i znajdź swoje miejsce! Polecam poszukać Boga, to największy sens życia
Aby zapewnić maksymalny komfort przeglądania ta witryna używa plików cookies (tzw. "ciasteczek"). Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na tet temat kliknij poniższy link. Aby ta informacja nie pojawiała się już więcej kliknij przycisk Akceptuję.
tło