Uzależniona od chorej miłości

18.12.2017 11:27:34

Ból jaki sprawia najukochańsza osoba jest największy, i nie wiesz jak sobie nawet z tym radzic. Pisze po nocy, po której tak naprawdę miało mnie już niebyć..ale cos poszło nie tak. Skarbie dałam Ci kolejną szansę mojej miłości. Szkoda, że zamiast być tą miłością jestem tylko marionetką, która w niej odgrywa pewną drugoplanową rolę. Wiem może to dręczące kiedy ciągle źle się czuję..ale dręczące jest też to, że nikt mi w tym nie pomaga. Sam wiesz..depresje i kilka innych pierdół zdiagnozowano u mnie ponad rok temu..to samo nie przechodzi, na twoje życzenie przestałam sie leczyć a teraz każdego dnia umieram w sobie..ty nazywasz to lenistwem albo inaczej.."przecież nic ci sie nie dzieje". O to w tym chodzi po co mam na około gderać o tym jak sie do dupy mam. Przecież nikt tego nie chce słuchać już tyle czasu. Człowiek wkońcu zamyka sie w sobie, zamyka w sobie siebie samego. Myślałam, że żyje tylko dla ciebie, ale już sama nie wiem dla kogo, chyba już wszystkich nienawidzę, od siebie zaczynając...bo ile można dawać się upokorzyć..mówić że to koniec a za 2 dni od nowa to samo...To stan, w którym tkwimy od prawie 3 lat..to dużo, zbytnie przywiązanie nie pozwala mi cie odpuścić a tak bardzo chce. Z tobą czuje się jak śmieć, jak zabawka, którą raz można się pobawić a zaraz później odżucić i wracać jak znowu sobie o niej przypomnisz. I ty nie rozumiesz, jak ciężko mi jest, dusza która dręczy i miłość, która męczy.

ROZPIESZCZONA OBOJĘTNOŚĆ

Rozpieszczona Obojętność

Aby zapewnić maksymalny komfort przeglądania ta witryna używa plików cookies (tzw. "ciasteczek"). Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na tet temat kliknij poniższy link. Aby ta informacja nie pojawiała się już więcej kliknij przycisk Akceptuję.
tło