Każdy poszedl w swoja strone

15.01.2018 20:40:27

Mówił, że wraz z nowym rokiem sie zmieni, tym razem nie uwierzyłam już w te brednie. Każego dnia próbowałam na nowo go w sobie rozkochać, ale niektórzy nie umieją kochać innych...albo może poprostu nie umieją tego okazywać??? nie w tym wypadku..

Miłość to trudny temat, ale jeśli się siebie kocha to jak to mówią nie można żyć bez drugiej osoby, wydawałoby się ze sekundy bez siebie to wieczność a minuty jeszcze więcej...dla mnie tak faktycznie było. Czas ciągnął się nieubłaganie, a przy nim? ohh..

Szkoda tylko, że to 1/3 miłości na 2/3 kłamstwa i podłości.

Ludzie są podli i okrutni, mówią ci setki razy jedno a i tak zrobią inaczej, po swojemu. Nauczyłam się nie nażucać swoich priorytetów, każdy ma swoje i nauczyłam się też tego, że jeśli ktoś nie chce się zmienić to się nie zmieni i tyle..choćbyś i milion razy próbował nie da się.

Z jednej strony serce i rozum mówią, że to był piękny czas a z drugiej, że przecież to była porażka. Szczęście przeplatane z nieszczęściem..ciągłe nieporozumienie między sobą.

Ja patrząć w jego oczy widziałam nas, w nim widziałam ojca moich dzieci, w nim widziałam wszystko. Ale to wciąż jest za mało. Jedna osoba nie stworzy związku.

Może za bardzo sie starałam? Ale ktoś musiał..jednak kiedy to juz mnie naprawdę wyczerpało postanowiłam odpocząć, odpuścić, pomyśleć i fakt myślałam, dużo...może za dużo? Kto wie

Ale żeby sie przekonać tego co wymyśliłam chciałam jeszcze go usłyszeć, porozmawiać, wywnioskować..może się stęsknił po moim milczeniu...Ale nie odczułam nic..tylko smutek..rozpłakałam się tylko kiedy powiedział halo..to było najbardziej rozczarowujące powitanie..kłamstwo na samo wejście..i moje przekonanie, że on faktycznie nie jest mnie wart..co gorsza on nie jest wart samego siebie...żyć dla siebie??Co to za życie...

Moja miłość była i jest tak samo ogromna..starałam się i staram tak samo...może i z czasem coraz mocniej..a on już nie dba wcale...

To straszne, że człowiek może ci mówić, że cie kocha chociaż masz wrażenie, żę nic dla niego nie znaczysz...ja tak mam. Kiedy powie mi, że mnie kocha nie czuje nic, zupełnie. Kiedyś czułam, że az mnie sciska w żołądku z tego jak cudowne to usłyszeć..teraz wywołuje to łzy w moich oczach i ogromny ból...bo po co wypowiadać tak ogromne słowa w zupełnie pusty sposób...

A przepraszam? Też poważne..a używane tak płasko i bez uczuć..

Nie wiem czego on chce. Mowi, ze kocha z zachowuje sie tak zle..to jest poprostu podłe i tyle. Gdyby on sie do mnie 3 dni nie odzywał świrowałabym...naprawde bym świrowała..juz 1 dnia..wydzwaniała do niego, do jego mamy, siostry...do każdego..a on milczał kiedy ja milczałam...niesamowicie przykre doswiadczenie...nie sądziłam, że naprawdę już nic dla niego nie znacze. Tylko jeszcze raz po CO TE PUSTE SŁOWA KOCHAM CIE...PO CO

Jestem zbyt wrażliwa, on nie zrozumie człowieka, który nie wie jak żyć normalnie...całe życie z nerwicą, póżniej fobią społeczną i depresją...nikt kto tego nie doświadczył nie wie ze z tego sie nie wychodzi...ciągle z tyłu głowy masz to ze niby chcesz zyc ale przy kazdym zaledwie malym potknieciu juz obmyslasz plan jakby z tad uciec jakby zniknac...

I to uczucie kiedy mówił ze to wszystko to tylko w twojej glowie, spokojnie...to zupelnie jak mowic do tonącego czlowieka spokojnie to tylko w twoich plucach...to, że nie mowie na okrąglo ze potrzebuje pomocy nie znaczy ze jej nie potrzebuje...a ta "milosc" tylko mnie dobija...a to rozstanie? Obawiam się, że tylko ja na tym ucierpie..obawiam się, że dość poważnie.

Właściwie życie jest niby takie krótkie..a mi się tak niezmiernie dłuży...Na siebie nie uważam bo na życiu mi nie zależy...nie ma mi dla kogo zależeć..To ile razy chcialam sie zabic i nie moglam to tylko dla tego bo tak bardzo go kochalam...nigdy nikogo tak nie kochalam. okropnie . I tylko dla niego zylam...w pewnym momencie juz nawet dla niego przestalam..dla siebie tez nie zyje...nie zyje dla nikogo...wcale mi nie bedzie przykro gdy przypadkiem cos mi sie stanie...Ale patrzac na przebieg wydarzen..Ja chyba juz nie umiem zyc

Nie umialam zyc z nim i nie umiem bez niego..To przykre..ale ja tak chce przestac go kochac...kiedys moze przestane..ale czy bede potrafila ponownie pokochac kogos rownie mocno? Tego nie wiem

W każdym razie jeśli faktycznie mężczyznas nie potrafi znaleźć czasu dla swojej kobiety mowiac ze jest zajety a tak naprawde nic nie robic to spokojnie...zawsze znajdzie sie ktoś kto go zastąpi.

ROZPIESZCZONA OBOJĘTNOŚĆ

Rozpieszczona Obojętność

Aby zapewnić maksymalny komfort przeglądania ta witryna używa plików cookies (tzw. "ciasteczek"). Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na tet temat kliknij poniższy link. Aby ta informacja nie pojawiała się już więcej kliknij przycisk Akceptuję.
tło