28 czerwca 2017

13.01.2018 00:21:53

Nie wiem od czego zacząć… Od tego, że jestem skończoną idiotką, czy od tego, że to ja powinnam się leczyć? A może od tego, że moje życie cofnęło się o jakieś dwadzieścia jeden lat…?

Mam już dość, muszę napisać wszystko…

W ostatnim czasie zaniedbałam mój pamiętnik, przez to co się działo w moim popieprzonym życiu. Tak jak wspominałam wcześniej – powiedziałam: „Dość!” Czas zmienić scenariusz i wyrzucić paru aktorów - nieudaczników ze swojego filmu, do którego scenariusz napisało życie. Cholerne życie współuzależnionej od alkoholowych uniesień, humorów, awantur domowych i tego całego horroru, przez który przeszłam z Piotrkiem i Franusiem.

Czas nadmienić do czego się posunęłam, korzystając z kolejnej szansy, jaką dał mi Piotr, mój starszy syn. Czasem mam wrażenie, że to najrozsądniejszy i najbardziej trzeźwo myślący facet na ziemi. Przypomina mi trochę mojego terrorystę z czasów, kiedy był jeszcze kochanym Romusiem, ale wypieram z siebie tą myśl z obawy przed tym, że Piotr skończy tak samo jak ojciec… Z rozbitą rodziną i chorobą alkoholową. Boże… cóż za absurd, doktor nauk medycznych z chorobą i to jaką, tą którą sam sobie wpoił i zamiast leczyć wciąż pogłębiał.

.

.

.

Wyprowadziłam się od niego, to koniec. Wspominając wcześniej o szansie, którą dał mi syn, miałam na myśli krok Piotra: skończył liceum i wybrał się na studia do innego miasta, to bardzo zdolny chłopak. Ale nie chce zostać lekarzem jak jego ojciec, on postanowił być generałem naszej armii. Od zawsze bawił się żołnierzykami, a gdy już Franuś zaczął chodzić wydawał mu rozkazy. Dziś jest studentem pierwszego roku na Wojskowej Akademii Technicznej, a ja wiem że ten chłopak zrobi karierę, wierzę w niego bardziej niż wierzyłam, że mój mąż się zmieni...

Zmieniłam mieszkanie, wynajęłam małe dwupokojowe, bliżej szpitala, w którym pracuję. Zmieniłam również szkołę dla Franka, po ostatnim incydencie jaki zgotował mu kochany ojciec, pojawiając się nachlany w szkole i zgrywając kochającego ojczulka.

Nie mogłam pozwolić na to, by Franuś był szykanowany przez zachowanie terrorysty, przecież to znów jego wina, i tak za wiele razy dał mu w kość.

Janina Nowak

Aby zapewnić maksymalny komfort przeglądania ta witryna używa plików cookies (tzw. "ciasteczek"). Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na tet temat kliknij poniższy link. Aby ta informacja nie pojawiała się już więcej kliknij przycisk Akceptuję.
tło