Od bólu do bólu, czyli jak dołożyć zmartwień sobie i innym

20.01.2018 16:52:54

Schrzaniłam po całej linii.

Będąc precyzyjnym, to niby nie była moja wina, ale powinnam inaczej radzić sobie z uczuciami. Nie dość, że cierpię psychicznie to dołożyłam sobie ból fizyczny. I to, kurczę, w wersji podwojonej! Rzecz jasna, przed tymi, których obchodzę nie da się ukryć efektów mojej głupoty, więc do listy dodajemy też wszechogarniające poczucie winy. Po prostu idealnie.

To śmieszne jak kilka słów i odczucie, które po sobie zostawiły, może spowodować w nas tyle emocji. W moim przypadku, nieco autodestrukcyjnych. A co jest w tym wszystkim najgorsze? Nie wiem czy zrobiłam to tylko żeby uciec od bólu psychicznego, czy też żeby On zauważył. A druga opcja byłaby skrajnie głupia, bo za każdym razem, kiedy widział, że coś jest ze mną nie tak, ja nigdy nie chciałam powiedzieć i ukrywałam to jak mogłam. Dodatkowo, wcale nie uśmiecha mi się dawanie mu satysfakcji z tego jak duży wpływ na mnie ma.

Strasznie, cholernie i przeokropnie się cieszę, że nie muszę jeszcze go widzieć. To byłaby katorga w najzawistniejszym tego słowa znaczeniu. I mimo wszelki planów ignorowania jego osoby, nie wiem w jakim stopniu będzie to możliwe. Widywanie go codziennie z pewnością mi nie pomoże.

Ale okej, nie będę dramatyzować przed czasem, bo to już na pewno nijak się nie przyda mojej psychice.

Mam nadzieję, że przez ten czas wydarzy się jeszcze coś miłego.

Pożyjemy, zobaczymy.

Tylko Dziewczyna

Aby zapewnić maksymalny komfort przeglądania ta witryna używa plików cookies (tzw. "ciasteczek"). Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na tet temat kliknij poniższy link. Aby ta informacja nie pojawiała się już więcej kliknij przycisk Akceptuję.
tło