Chemia miłości

27.01.2018 18:45:54

Przeszywający ból, zalewający niczym porywista fala wszystkie komórki...każdą z osobna...Kiedy nasze usta złączyły się po raz pierwszy, powiedziałeś, że w trakcie pocałunku używamy, aż 34 mięśni twarzy. Śmiałeś się ze mnie, że będą zakwasy, a ja dziwiłam się, że mam aż tyle mięśni. Wtedy ich nie czułam. Czułam za to rozlewające się szczęście, wypełniające każdąkomórkę mojego ciała. Magiczne związki endorfin przenikające z Twojego ciała do mojego, najsłodzsza i zyciodajna kroplówka, pobudzająca do życia wszystkie komórki. Było to dokładnie dwa lata temu... Początek pięknej bajki, która nigdy nie miała się skończyć. A dziś...dziś czuję, że moje składa się tylko z komórek i mięśni, a każdy jego element czuję z osobna i nadal się dziwię, że jest tego, aż tyle. Czuję jak każda pojedyncza komórka walczy o życie, rozpaczliwie wołając o pomoc przed zagładą. Niestety w tej walce nie ma litości. To walka o życie, w której giną zarówno zdrowe i chore komórki. Im więcej tym lepiej. To nie czas na liczenie strat. Czuję jak chemiczne toksyny wypełniają całe moje ciało, docierając do najdalszych jego zakamarków. Zalewają myśli, zmieniają percepcję, wyostrzają zmysły, niwelując próg odporności na ból. Każdy mięsień, każda chrząstka informuje mnie nieprzerwanie o swoim istnieniu i położeniu. Docierają do serca, powodując jego przyspieszone bicie. Czy chemia zabija także uczucia? Czy pod wplywem toksyn, to co do Ciebie czuję rozpadnie się na drobne kawałeczki? Lekarze powiedzieli, że pod wpływem chemii guz powinien się zmniejszyć bądź nastąpi jego remisja. A co z miłością? Czy może nastąpić remisja miłości? Zobaczymy...

Emperatriz

Aby zapewnić maksymalny komfort przeglądania ta witryna używa plików cookies (tzw. "ciasteczek"). Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na tet temat kliknij poniższy link. Aby ta informacja nie pojawiała się już więcej kliknij przycisk Akceptuję.
tło