Początek koszmaru...

31.01.2018 16:23:32

W czasie gdy moja matka przyjechała z Holandii i tak wielce rozpaczała, sąd przydzielił mnie i mojego brata Daniela tymczasowo mieszkać z ojcem i mielimy wybrać z kim mamy później mieszkać na stałe. Mieszkaliśmy w tedy z naszym ojcem, Patrycją i jej rodziną gdzieś w Chwałowicach jeśli się nie myle. Byłam na ich ślubie ale najgorsza była ona i jej rodzina. Strasznie mnie gnębili, na każdym kroku mnie poniżali, robili wszystko by się mnie pozbyć, wszystkiego mi zabraniali itd. Któregoś dnia nie wytrzymałam i był moment gdy byłam sama w jednym pokoju z Patrycją, jak ją wyzwałam od suk i najgorszych. Zaczęła płakać. W tedy wszedł do pokoju mój ojciec, okazało się że wszystko słyszał. Ostatnie co pamiętam to wychodząc z pokoju odwróciłam się w jej stronę i widziałam jak z pod udawanych łez się uśmiecha. Przyjechał mój dziadek i zawiózł nas do matki. To ostatni raz od kąd widziałam swojego biologicznego ojca. Czyli z jakieś 8 może 9 lat temu.

Weronika Liberta

Aby zapewnić maksymalny komfort przeglądania ta witryna używa plików cookies (tzw. "ciasteczek"). Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na tet temat kliknij poniższy link. Aby ta informacja nie pojawiała się już więcej kliknij przycisk Akceptuję.
tło