Eh... to jeszcze nie koniec...

02.02.2018 04:44:30

No więc, gdy urodził się mój brat Leon wyprowadziliśmy się do Mikołowa. Ja, Daniel, Leon, moja matka i ojciec mojego brata Leona. To był koszmar... W podstawówce byłam wyzywana i gnębiona przez rówieśników, bo byłam nowa, bo przyjechałam z Rybnika (psychiatryka).Pamiętam że wieczorami moja matka lubiła pić, było głośno. Najczęściej pijany do domu przychodził ojciec Leona i w złości bił moją matke a czasem mnie. W dzień gdy nie odrobiłam zadania domowego czy jak dostałam jedynke, dostawałam od matki w twarz. Wyobraź sobie ile tego było. Jak ON dowiadywał się że mam następnego dnia jakąś kartkowke czy sprawdzian, siedział ze mną do północy i mnie przepytywał a jak źle odpowiadywałam dostawałam pasem po rękach... Z czasem nie wytrzymałam i pierwszy raz się pociełam bo miałam już dość... Ale to jeszcze nie był koniec. Działo się tak codziennie. Za dnia, kłótnie, wieczorami wizyty policji. Każdego dnia bałam się wracać ze szkoły do domu. Zaczęłam pić, palić i miałam coraz gorsze problemy z cięciem się. Robiłam to na każdym kroku, potem przez małe i głupie błahostki.

Weronika Liberta

Aby zapewnić maksymalny komfort przeglądania ta witryna używa plików cookies (tzw. "ciasteczek"). Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na tet temat kliknij poniższy link. Aby ta informacja nie pojawiała się już więcej kliknij przycisk Akceptuję.
tło