wspomnienia

15.02.2018 16:11:09

20.03.2016 Niedziela Dzisiaj powiedziałam Henryce mojej sąsiadce, że wyjdę za mąż w 2023 roku za siedem lat w wieku trzydziestu-trzech lat . Zapytała się z ''troską'' w głosie kiedy Ty Olu wyjdziesz za mąż? Więc ja tak powiedziałam i dodałam do tego, że mój przyszły mąż musi być majętny aby zabierał mnie na wycieczki w miejsca w których nigdy jeszcze nie byłam. Mój mąż będzie koło czterdziestki będzie doświadczonym mężczyzną, inteligentnym, który będzie mnie szanował i kochał. Nie wiem czy będzie miał dzieci, czy nadal będzie singlem a może rozwodnikiem? Ten przyszły małżonek na mnie czeka choć tego jeszcze nie wie. Pokocha we mnie moje zalety i wady. Wspólnie stworzymy coś pięknego. Na bazie szczerości i uczciwości. Gdy już go poznam, chcę oddać mu całą siebie na dobre i na złe w biedzie i bogactwie. Gdy już się zwiąże w związek małżeński będę go pielęgnowała i każdego dnia będę starała się być lepsza dla mojego męża będę lepszym człowiekiem bo miłość jego będzie mnie uskrzydlała. Dbam o siebie, ale dla męża będę każdego dnia coraz bardziej piękniejszą kobietą. Prz mężu dopiero rozkwitnę. Małżonek będzie mi kibicował w spełnianiu moich marzeń. Chcę kiedyś w przyszłości grać pięknie na trąbce. Zabierać mój instrument nad morze nasze polskie i tam dać upust mojemu talentowi i chcę tam wyrazić miłość jaką mam do trąbki i będę miała do mojego przyszłego ukochanego męża. Trąbka będzie pokazywała mojemu małżonkowi w jakim jestem nastroju, czy jestem w euforii czy może coś mnie martwi. Również mój instrument może odzwierciedlać nasz związek. W jakim jesteśmy punkcie, czy nam się układa czy łączy nas przywiązanie a może namiętność czy wielka miłość. Cudownie by było gdybym była w związku gdzie dwie strony są zaangażowane. Gdzie nie ma rutyny a my umiemy się nadal zaskakiwać jak nastolatki, pierwszą miłością którą przeżywają młodzi ludzie. Ja chciałabym stworzyć dojrzały związek na innych wartościach, mam doświadczenie w przelotnych miłostkach i na tym mi nie zależy. Chcę teraz spotkać na swojej drodze mężczyznę, który tak samo jak ja myśli poważnie o założeniu rodziny. I wieży tak samo jak ja w model tradycyjnej rodziny. Miłość, szacunek, przywiązanie, wierność, akceptacja, załatwianie problemów rozmową – bez patologi. Henia powiedziała i musi być dobry w łóżku. Oczywiście się z tym zgodziłam. Bo wiem, że to jest bardzo ważna kwestia. Przynajmniej dla mnie. Wiem co to znaczy jak chłopak ma małego, jest niedoświadczony i gdy przychodzi co do czego to mu mięknie zamiast twardnieć. Sporadyczna sytuacja ale miała miejsce. Gdy nauczyliśmy się już trochę gry dorosłych ludzi. Było dużo lepiej, ale było ale. To wtedy mi nie odpowiadało, poczułam się lalką zapewniającą orgazmy kiedy tylko on chciał sobie zamoczyć fiuta. On mógł dosłownie co pięć minut się kochać, ale ta jego jakość sex-u mi nie odpowiadała bo nie było w tym dla mnie namiętności. Po roku to przerwałam. Byłam do niego przywiązana, nie było mi źle. Moja babcia go uwielbiała. Dla niej był idealny i nawet twierdziła, że lepszego nie znajdę. W mojej głowie wrzało i miałam tego dość. Po jakimś czasie poczułam się źle, nie czułam się dowartościowana. Jemu przeszkadzało to, że grałam na trąbce chciał zabić moją miłość do muzyki. Z tymi słowami i z tą chwilą poczułam, że w tym związku się duszę, przestaję oddychać, stoję w miejscu i nie jestem szczęśliwa. On myślał za to, że jest wspaniale do moich koleżanek nawet opowiadał co razem planujemy. To były jego plany, których ze mną nie uzgadniał. Mówił im, że będziemy mieszkać u mnie na górze, będziemy pracowali w Niemczech i niebawem będę jego żoną. Gdy mi to dziewczyny powiedziały przeraziłam się i nie mogłam tego tak zostawić bo więdłam z każdym dniem w tym związku. Rutyny, monotonności brakowało mi zaskoczenia. Wszystko w jego zachowaniu było do przewidzenia. Przychodził do mnie z plecaczkiem każdego dnia, wieczoru, nocy. Byłam nim osaczona. Miał cechy, które mi mega przeszkadzały. Wkurwiało mnie jak rano gdy ja spałam on zakładał spodnie już wytarte u nogawki i nimi szurał po podłodze i chodził, chodził gdzie ja byłam po pacy, zmęczona. Coś mi świta, że go pewnego ranka upomniałam aby nie szurał on coś chamskiego mi powiedział. On na pierwszy rzut oka był taki uroczy. Nie podnosił głosu ale potrafił opanowanie powiedzieć coś mi niemiłego, że mi to w pięty poszło i sprawiło przykrość. Jak miały mi pachnieć nogi po dziewięciu godzinach pracy? Wróciłam do domu on na mnie już czekał. Nawet nie zdążyłam dobrze wejść do domu a on do mnie Fuj nogi ci śmierdzą! A mieli pachnieć po rozładowaniu całego samochodu z towarem i wyniesienie tego na sklep, wykładania towaru i międzyczasie krojenia ciasta, przyjmowania zamówień na wesela i dowożeniu pieczywa na sklep i wielu innych tego typu prac w sklepie spożywczym? To leń śmierdzący mi jeszcze zależało aby rano przed pracą na drugiej zmianie pójść w maliny i te kilka koszyczków malin zebrać aby mieć trochę grosza. Co ten mój były chłopak w tym czasie robił? Spał i nawet się nie zapytał czy mi pomóc. Ale był taki szczery, że zwierzył mi się że ma problem bo wziął pieniądze gdy studiował rolnictwo – kredyt studencki. Oczekiwał, że ja mu ten kredyt pomogę spłacać. Nie byliśmy nawet narzeczeństwem i to mnie bardzo uraziło – jego niezaradność życiowa. Miał nawet do mnie pretensje, że mu nie przypomniałam o wizycie w biurze pracy. Ja mam o tym pamiętać? Może jeszcze trzymać go za rękę jak będzie w tym pośredniaku i będą proponować prace? Był z niego okropny niechluj, do swojej dziewczyny przychodził jak dziad. Gdy ja byłam cały dzień w pracy a on w tym czasie był w domku zdarzało, że przychodził do mnie i dopiero u mnie się kąpał. Moja mama raz wyrzuciła obrzydliwe podarte na jajach bokserki. Pomyślała, muszę je wyrzucić bo jeszcze je Marcin zobaczy. Co się okazało te porwane gacie należały do Marcina. Ja nie mówię, że byłam jakoś super modnie ubrana powiedziałabym, że przeciętnie a on ubierał się chyba po tatusiu. Czasami wstyd mi było za niego, za jego styl. Chłopak cipka samochodami się nie interesował. Gdy z nim byłam nawet nie miał prawo jazdy. Raz nawet chciałam go uczyć i dałam mu z końca Malinówki samochód. Większego koszmaru nie dało się przeżyć. Bałam się okropnie, bez koordynacji, srał po gaciach i ja mam takiego uczyć. A tak zawsze się wymądrzał jaki to on nie jest inteligentny. Mówił, że dawał korepetycje Kindze Kirszak i mówił jaka to tępa dzida. Dla mnie to żaden powód do ubliżania komuś, głupia matma. Nie każdy może być mózgiem. Ale jego tępota do samochodów jest porażająca. Ja rozumiem kobiety, bo taki mamy stereotyp. Ale facet aby nie umiał jeździć to to nie jest chłopak do życia. Z jednej skrajności przeszłam w inną. Uważam, że Kuba to ze świecą materiał ma męża. Ale to nie mój materiał... Spędziłam z nim niezapomniane wakacje i z nikim nie było mi tak bajkowo cudownie jak z nim, ale choroba nas podzieliła. Byłam z Kubą najszczęśliwsza na świecie, było mi z nim fantastycznie. Facet w stu procentach. Zadbany, męski, romantyczny. Z nim nie ma mowy o monotonności. Tyle co miałam z nim atrakcji przez tydzień z Marcinem nie miałam tego przez ROK. Moim zdaniem Kuba nie ma wad. Marlena mówiła do mnie, że z Kubą ja jak bym była nie miałabym nic do powiedzenia. Nie szanował by mnie itp. Niech ona mówi co chce. Z Kubą będę miała zawsze piękne wspomnienia. Bo byłam z nim szczęśliwa. Tak prawdziwie szczęśliwa, pełna energii i chęci do życia. Mam nadzieje, że na kogoś takiego w swoim życiu jeszcze trafię i mój mąż zaakceptuje to, że leczę się psychiatrycznie. Mojej babci z kolei Kuba się nie podobał gdy go obserwowała za firanki. Babi była zakochana w Marcinie a który jest dla mnie jak tysiące ludzi w tłumie obojętny. Ja bym chciała kiedyś w życiu trafić na takiego faceta jak Kuba, z interesującą osobowością, z super dookoła znajomymi, pełnych pasji i prawdziwe żyjących, czerpiących z życia co najlepsze.

Aleksandra B

Aby zapewnić maksymalny komfort przeglądania ta witryna używa plików cookies (tzw. "ciasteczek"). Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na tet temat kliknij poniższy link. Aby ta informacja nie pojawiała się już więcej kliknij przycisk Akceptuję.
tło