Drugi wpis.

21.03.2018 00:45:29

Wiosna. Za oknem metr śniegu i termometr fioletowy z zimna. To są moje obecne skandynawskie realia. Jestem koczownikiem. Norwegia to piąty kraj, w którym pracuje. Mam 28 lat i chcę to wszystko w końcu ustabilizować. Wpis będzie publiczny, dość osobisty i postaram się troszeczkę przybliżyć Państwu moją osobę. Urodziłem się dwadzieścia osiem lat temu. Poprzedni system dogorywał. Pech chciał, że urodziłem się tego samego dnia, co zmarł mój dziadek. Buddysta by się ucieszył z kolejnej reinkarnacji dziadka, ale jestem sobie w stanie wyobrazić zmieszanie mojej rodziny na dwie tak biegunowo różne informacje. Piszę o moich urodzinach, bo ta przeklęta data ma duży wpływ na to, kim jestem. Postaram się to wyjaśnić. Nie wiem jak to wszystko brzmi niewiarygodnie...

W wieku dwudziestu lat moja ówczesna ,,miłość" w prezencie oznajmiła mi, że mnie zdradziła. Potrafiłem to zrozumieć, niestety nie umiałem wybaczyć. Kilka dni później nie byliśmy razem i nigdy więcej się nie spotkaliśmy.

Na kolejne urodziny mój brat stracił pracę. Dzień wcześniej piliśmy w naszym ulubionym sopockim barze. O poranku brat nie był w stanie się podnieść z łóżka. Nieobecność w pracy przypłacił zwolnieniem.

Zdaje sobie sprawę, że ta sytuacja była konsekwencją naszej młodzieńczej nieodpowiedzialności, ale to, co wydarzyło się w kolejnych latach powiewa o znamiona klątwy. Rok później kolega z pracy wyskoczył na mojej imprezie z kolejki i się poturbował. Nic wielkiego się nie stało, ale impreza się skróciła.

Kolejnego lata zarezerwowaliśmy stolik w naszym barze. Urodziny miały być raczej kameralne. Nie jestem ekstrawertykiem i zaprosiłem najbliższe mi osoby. Około godziny dwudziestej pierwszej nim cała impreza się zaczęła pijany motocyklista wjechał w plecy mojego najlepszego przyjaciela. Oboje nie cierpieli. Prędkość tego,, pijanego ścierwa" była na tyle duża, że natychmiastowo wyłączyła ich obu. Nie chcę by mnie ktoś źle zrozumiał. Zdaję sobie sprawę, że to wszystko wina fatalnych zbiegów okoliczności. Ale ciężko jest mi się cieszyć z urodzin. Poprzysięgłem sobie na pogrzebie kolegi, że coś osiągnę. Ale to, co się wydarzyło dalej w następnym wpisie.

Jakub

Komentarze:
3. Dżoanixx 21:56:37 23.03.2018
No nieźle... Może uznasz to za głupie, ale byłeś może u jakiegoś bioenergoterapeuty?
2. Jakub 14:26:34 23.03.2018
No wiem że głupie. Nie miałem i nie mam nudy :D
1. Waleczna . 09:38:56 21.03.2018
Wow...aż trudno uwierzyć...
Aby zapewnić maksymalny komfort przeglądania ta witryna używa plików cookies (tzw. "ciasteczek"). Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na tet temat kliknij poniższy link. Aby ta informacja nie pojawiała się już więcej kliknij przycisk Akceptuję.
tło