Początek mojego utraconego życia...

28.03.2018 19:13:44

Muszę komuś powiedzieć bo mnie rozsadza od

środka... Poznałam go w 2014r.i wiedziałam,że

to jest TEN.

Jak w każdym związku bywały lepsze i gorsze dni ale nie topił smutków w alkoholu...

A teraz się stacza.

Nie mieszkamy razem, On nie umie odczuwać nic poza brakiem wódki lub piwa w organizmie.

Najgorsze jest to cholerne uczucie ,że przegrałam walkę o miłość,przegrałam z czymś z czym nie da się wygrać. Może to banalne ale żal mi go bardzo pomimo tego ,że zrezygnował z rodziny na rzecz tego dziadostwa i smutek mnie opanowal ponownie...

Patrzę na dzieci ,które na szczęście nie rozumieją jeszcze czemu już taty nie ma. Nie pytają o nic i bezinteresownie sie przytulają dodając mi otuchy.

To dla nich jestem silna, będę do końca bo wreszcie czas na zakończenie takiej egzystencji , której nawet nie nazwę życiem.

Rozwodu sie nie przestraszył, bo alkohol tłumi wszystko... Narazie ma pieniądze wiec i są koledzy...a co potem ?

Czy on zdaje sobie jeszcze sprawę z tego ,że zostanie sam?

Bez najbliższych,bez nikogo kto by go wspierał?

Do tej pory się zastanawiam gdzie straciłam czujność,czy gdybym wcześniej coś zauważyła czy miałabym nadal męża i swoją wymarzoną PEŁNĄ rodzinę........?????

Marta Kami

Aby zapewnić maksymalny komfort przeglądania ta witryna używa plików cookies (tzw. "ciasteczek"). Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na tet temat kliknij poniższy link. Aby ta informacja nie pojawiała się już więcej kliknij przycisk Akceptuję.
tło